Nie kupuj w ciemno

Jun 26, 2019 at 10:16 am

Problem skażonej żywności z Chin, dotyczy, nie tylko krajów, które ja importują, jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez Uniwersytet Qinghua w Pekinie – już ponad 70% Chińczyków nie ma zaufania do krajowych produktów spożywczych.
Jogurty, dżemy, soki, owoce, warzywa – to, co wydaje się być rodzima żywnością, często pochodzi w części lub w całości z Chin. Z tego azjatyckiego kraju import produktów żywnościowych, szacowany jest na miliardy dolarów – po nadzwyczaj korzystnych cenach i rośnie w zaskakującym tempie.
Są to jednak, błędnie pojmowane korzyści, które w przyszłości spowodują zwielokrotnione koszty na leczenie ludzi dotkniętych chorobą spowodowaną importowaną trucizną.
Nie próbuję Państwa straszyć, ani namawiać do bojkotu, przekazuje Państwu tylko informacje, żebyśmy mieli świadomość tego problemu i w miarę możliwości dokonywali wyboru.
Brak jakichkolwiek standardów ochrony środowiska i uprawy roślin, przy tym brak możliwości badania każdego produktu, jakie przychodzi do każdego kraju, powoduje, że tak naprawdę, to nawet nie wiemy, ile trucizny importujemy. Dopiero występujące zatrucia wśród ludzi, ujawniają to zjawisko.
Dlaczego nie można kontrolować wszystkiego? Ponieważ, każde takie badanie to duży koszt i przetrzymywanie takiej dostawy przez kilka dni, do momentu uzyskania wyników, czyli przestój. A to wszystko składa się na podwyższenie kosztów.
Skutki braku kontroli, można było zaobserwować w październiku 2012 roku. W Saalfeld, małym miasteczku w Niemczech, gdzie 11 letni Lukas, wraz z kolegami, popijał kompot truskawkowy. Po 20 minutach miał biegunkę, wymioty i musiał trafić do szpitala. Podobnie jak 11 tys. innych ludzi w kolejnych dniach. Po wykonaniu kilku badań laboratoryjnych, okazało się, że pochodzące z chińskiej prowincji truskawki, z których przyrządzono kompot, były zainfekowane norowirusem, który powoduje zaburzenia żołądkowe ( grypa żołądkowa), i jest odporny na niskie temperatury, przetrwał temperaturę -18 stopni, jaka panowała w kontenerach na statku.
Takich przykładów można by podawać bez końca. Oto kilka szczegółów, zawartych w raporcie specjalnym, sporządzonym przez „Greenpeace” (organizacja zajmująca się ochroną środowiska).
1. Jeden z niemieckich urzędów stwierdził, ze 94% gruszek z Chin zawiera ślady pestycydów, zwłaszcza owadobójczych, które niszczą drogi oddechowe, powodują drżenie mięśni i migotanie serca.
2. W 2008 roku UE wydala zakaz importu produktów mlecznych po tym, jak w Chinach po spożyciu mleka w proszku zawierającego melaminę, zmarło 6 dzieci a blisko 300 tysięcy zachorowało. Melaninę dodawano by zwiększyć sztucznie zawartość białka. Ten środek chemiczny wykorzystuje się głównie w fabrykach wytwarzających plastik i kleje – jest on silnie toksyczny. Sprawa ta wyszła na jaw, za przyczyna, pierwszego „demaskatora” w przemyśle chińskim. JiangWeisuo był menedżerem w firmie produkującej mleko i zdradził tę tajemnice. Lekarzom nie udało się go uratować w szpitalu, do którego trafił z dwiema, głębokimi ranami kłutymi. Policja stwierdziła, że to żona raniła go nożem, ale opinia publiczna, nie uwierzyła w te doniesienia.
3. Owoce cytrusowe pochodzące z Chin należą do towarów, których jakość najczęściej kwestionuje się w portach państw należących do UE. Co jakiś czas, znajdują się w nich zakazane pestycydy.
4. Orzeszki ziemne- urzędy celne i sanitarne zwracają szczególną uwagę na nie, ponieważ mogą one zawierać aflatoksyny – trucizny pleśniowe, które atakują nerki, wątrobę i układ odpornościowy. Substancja ta może również działać rakotwórczo.
5. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności odkrył, skrajnie wysokie stężenie nikotyny w grzybach sprowadzanych z Chin. Ta, rakotwórcza substancja jest często składnikiem pestycydów, których stosowanie jest ogólnie zabronione.
6. Chińskie laboratoria, dowiodły obecność pestycydów w czosnku. Można go kupić w wielu sklepach. Można dokonać bardzo prostego testu w domu. Wystarczy pokroić czosnek w plasterki i podgrzać go na patelni, zapach, który zacznie się unosić, naprawdę nie przypomina zapachu czosnku. Podobnie jest ze świeżym gingerem z Chin, nawet nie potrzeba go podgrzewać. Wystarczy przekroić na pół i powąchać, a najlepiej porównać z zapachem gingeru pochodzącego z innego miejsca, chociażby z Kanady.
7. Herbata i zioła z Chin, należą do najbardziej skażonych artykułów spożywczych. „Greenpeace” i inne organizacje, ujawniły obecność w nich różnych pestycydów i metali ciężkich.
8. Niemiecki sanepid w 2013 roku, zakwestionował, jakość 630 dostaw makaronu instant. Zawierał aluminium- metal szkodliwy dla mózgu.
9. W maju 2011 roku, w chińskiej prowincji Jiangsu, eksplodowały setki arbuzów. Owoce wybuchały, ponieważ rolnicy spryskiwali je zbyt dużą ilością forchlorfenuronu – toksycznego hormonu wzrostu.
10. W 10-60% próbek chińskiego ryżu, w 2011 roku, wykryto wysokie stężenie metali ciężkich, przede wszystkim kadmu i ołowiu. Niszczą one narządy wewnętrzne.

To tylko wierzchołek „toksycznej góry”, jeden skandal dotyczący żywności, goni drugi.
Chiński student – Wu Heng, jest czymś w rodzaju żywnościowego aktywisty. Od dwóch lat na swoim blogu pt. „Wyrzuć to przez okno”, spisuje różne skandale i wyniki badań. Jak dotąd odnotował 3 tys. zweryfikowanych przypadków, które lokalizuje także na mapie. Mówi o kryzysie bezpieczeństwa żywności, który nie szybko się skończy. „ co czeka Cię w supermarkecie?- pyta Wu Heng. Masz do wyboru dwa rodzaje produktów żywnościowych: te zdrowe, ekologiczne i te, na które Cię stać”
W roku 2013, Chiny zajęły pierwsze miejsce pod względem ilości zgłoszonych ostrzeżeń o niebezpiecznych towarach w ilości 435 zgłoszeń, drugie miejsce zajmują Indie.
Ostrzeżenia te, wydawane są za pomocą systemu RASFF ( Rapie Alert for Food and Feed).