Nie krzycz na nikogo

May 15, 2019 at 12:02 pm

Krzyk rani i poniża. Jest aktem przemocy psychicznej. Osoba, na która się krzyczy, odczuwa bol psychiczny, który zostaje na dużo dłużej niż bol fizyczny.

Krzyk w żadnej sytuacji nie jest sposobem i rozwiązaniem, który zmusi do słuchania czy wykonania czegoś, czego krzyczący oczekuje.

Świadczą o tym wyniki licznych badan naukowych. Kiedyś, a może w niektórych rodzinach, do dzisiaj, jest przeświadczenie, że „ jak nie krzykniesz to nie zrozumie” – to nie prawda. Może wcześniej, nikt się nad tym nie zastanawiał, nie były prowadzone badania nad tym zjawiskiem.

Nie myślano o tym, jakie skutki może przynieść krzyczenie na dzieci, małżonków, współpracowników, sąsiadów czy przyjaciół.

Dzieciom zostaje uraz do końca życia, ma to wpływ na jego rozwój i jego dorosłe życie. Małżonkowie, przestają widzieć w partnerze przyjaciela, pokrewną duszę, wiedzą, że nie mogą na nich liczyć, tracą zaufanie, izolują się. Współpracownicy, zaczynają widzieć tyrana, idą do pracy ze „ściśniętym żołądkiem”, chcieliby już tam nigdy nie iść, ale czasami nie mają wyjścia i tkwią w tym psychicznym strachu. Sąsiedzi, odwracają się, nie chcą utrzymywać, żadnych bliższych kontaktów, a przyjaciół tracimy.

Aron James – autor, twierdzi, że krzyki w żaden sposób w niczym nie czynią nas lepszymi, ani też nie dają przewagi w dyskusji. Zostało to potwierdzone w kilku badaniach naukowych.

Jeżeli chcemy uchodzić za rozsądne i godne zaufania osoby, krzyk nam w tym nie pomoże, wręcz przeciwnie. Ludzie zaczną nas unikać w obawie przed kolejnym, psychicznym „uderzeniem”. Zazwyczaj krzyk jest oznaka utraty panowania nad sobą. W ten sposób dajemy do zrozumienia, że stracimy kontrolę nad sobą i poddajemy się emocjom. Krzyk w rzeczywistości umniejsza znaczenie słów, które chcemy wypowiedzieć.

Osoby dorosłe, mają możliwość odcięcia się od takiego traktowania: odejść od partnera, zmienić pracę, unikać sąsiadów, poszukać, nowych, prawdziwych przyjaciół. No właśnie, tak łatwo powiedzieć: „ zmień to, nie mecz się więcej”, ale często jesteśmy z tym sami i boimy się zmian. Takie myślenie, może być efektem, długotrwałego znoszenia krzyków od drugiej osoby.

W takich sytuacjach, potrzebna jest pomoc, nie zawsze specjalisty, warto zwierzyć się komuś, komu jeszcze ufamy, zanim zaczniemy myśleć, że chyba tak już musi być.

W dużo gorszej sytuacji są dzieci, one nie mają wyjścia, muszą w tym tkwić a efekty będą widoczne w dorosłym życiu. Dlatego, to my, dorośli, musimy sobie zdać sprawę, co czuje dziecko, kiedy się na nie krzyczy, tylko my, rodzicie, możemy im pomoc, żeby ich dorosłe życie było takie, jakiego mu przecież życzymy.

Zgodnie z wynikami nowych badań, opublikowanych przez badaczy z Uniwersytetu w Pittsburgu, regularne krzyki lub choćby podnoszenie głosu na dziecko, niesie ze sobą wiele zagrożeń dla jego prawidłowego rozwoju psychicznego.

Oznacza to, że wszyscy ci, którzy używają krzyków by kontrolować swoje dziecko, zwiększają ryzyko wystąpienia problemów psychicznych lub ogólnorozwojowych. Dzieci, na które często krzyczymy, mogą nauczyć się odpowiadać na takie sytuacje zachowaniem agresywnym lub defensywnym – obrona przed atakiem.

Badaniem objęto prawie 1000 rodzin z dziećmi w wieku od jednego do dwóch lat. Uzyskane wyniki wskazują, że dzieci, na które często krzyczano, w okresie dojrzewania częściej wykazywały objawy depresji i problemy behawioralne, ( bunt, gniew, głośne domaganie się swojego, ignorowanie dorosłych).

W rzeczywistości okazało się, że krzyki nie zmniejszają problemów, ale wręcz przeciwnie – znacząco pogarszają. Mogą one sprawić, że dzieci staną się bardziej nieposłuszne. Tymczasem rodzice, którzy stosują bardziej przyjazne nastawienie i podejście do swoich dzieci, minimalizują negatywne skutki tych rzadkich chwil, kiedy na krzyczą.

To prawda, że czasami „puszczają nerwy”, ale my dorośli jesteśmy świadomi tego i, niestety, musimy się nauczyć panować na emocjami, jeżeli zależy nam na, ogólnie pojętym, dobru naszego dziecka w życiu dorosłym.

Dorośli, zdają sobie sprawę, często po czasie, że muszą coś zrobić, żeby panować nad emocjami, natomiast dzieci, jeszcze nie rozumieją, że mogą cos zrobić, żeby na nich nie krzyczano, ulegają, tzw. paraliżowi psychicznemu.

Dzieci, dużo chętniej wykonują polecenia, jeśli przekażemy to w nieco innej formie niż rozkazu czy krzykiem.

Na przykład, kiedy rano się bardzo spieszymy do pracy, a po drodze musimy zawieść dzieci do przedszkola czy szkoły, to zamiast krzyczeć: „ubieraj się szybciej, co się tak gramolisz, przez Ciebie spóźnię się do pracy”. Dziecko opanowuje strach i poczucie winy, że przez niego mama będzie miała jakieś kłopoty, nie słuszne wpędzanie dziecka w poczucie winy.

Spróbujmy inaczej: „ robimy zawody? Kto pierwszy będzie gotowy do wyjścia”?, albo, „kto pierwszy przy samochodzie?”. Dzieci to lubią i chętnie biorą w tym udział.

Inny przykład, dziecko nie lubi czapki, to zamiast: „ ubieraj te czapkę, jest zimno, przeziębisz się i kto z Toba zostanie wtedy w domu, ja musze pracować”, spróbujmy:, „ którą czapkę dzisiaj zakładasz, te zieloną czy niebieską, którą bardziej lubisz”

Kiedy dziecko coś narozrabiało, tak poważnie, np. pobiło kolegę w szkole i zostaliśmy wezwani przez nauczyciela. Nie róbmy dziecku awantury pod szkolą, nie wykrzykujmy przez calą drogę, że: „nie mam już siły do Ciebie, nie wiem, co mam z Toba zrobić”. Powstrzymajmy nerwy i emocje, zjedzmy wspólnie obiad, a po, musimy znaleźć czas, żeby, spokojnie z dzieckiem porozmawiać, dowiedzieć się, dlaczego to zrobił i dlaczego to jest złe. Jeśli będziemy tylko krzyczeć, pogłębimy problem dziecka, o którym ono nam, nigdy nie powie, bo się nas boi, bo nam nie ufa, jest przerażone psychicznie. Bardzo skutecznym wyciszaniem emocji, zarówno swoich jak i dziecka, jest śpiewanie, ( odłóżmy telefon na ten czas), ulubionej piosenki dziecka w trakcie jazdy do szkoły czy przedszkola, szczególnie wtedy, jeśli przed wyjściem z domu, doszło do jakiś „zgrzytów”. Słuchajmy dziecka, co chce nam powiedzieć czy zapytać, rozmawiajmy z nim o nim, nie skupiajmy uwagi na telefonie, dziecko wówczas czuje się przegrane, ma poczucie, że telefon jest ważniejszy od jego. Nie zostawiajmy dziecka na cały dzień z poczuciem, że nie jest dla nas ważne.

W tej dziedzinie przeprowadzono wiele więcej badań i uzyskano mnóstwo znaczących wyników. Wydział psychiatrii na Uniwersytecie w Harvardzie twierdzi, że słowne znęcanie się, krzyczenie, upokarzanie lub kombinacja tych trzech zachowań, może na stale zmienić strukturę mózgu dziecka. Po przeanalizowaniu ponad 50 dzieci z problemami natury psychicznej, wynikającymi z powodu problemów rodzinnych i porównaniu ich, z prawie 100 zdrowymi dziećmi, naukowcy doszli, naprawdę do alarmujących wniosków. Na przykład dzieci z problemami psychicznymi, wykazały znaczną redukcję ciałka modzelowatego, czyli części łączącej obie półkule mózgu.

Ta redukcja może zmniejszyć integracje obu połówek mózgu, sprawiając tym samym zmiany w osobowości dziecka i wahania nastroju. Zmiany te są bardziej wyraźne i wpływają na stabilność emocjonalną. Inną konsekwencją tego zredukowane polaczenia jest niemożność skupienia się na konkretnym zadaniu.

To prawda, że nasze dzieci czasami doprowadzają nas do szaleństwa, ale krzyki nigdy nie są rozwiązaniem. Aby uniknąć ulegania tej pokusie, wystarczy, że będziemy pamiętać o kilku sprawach.

Krzyki oznaczają utratę panowania nad sobą, Jeśli tracimy kontrolę nad własnym zachowaniem, to nie będziemy w stanie, właściwie zdyscyplinować naszego dziecka.

Unikajmy stresujących momentów. Czasem jest to trudne, ale przy dobrej obserwacji, dowiemy się, co powoduje, że zaczynamy krzyczeć, zamiast spokojnie rozmawiać.

Wyciszmy się, zanim zaczniemy działać. Możemy opracować jakąś „sztuczkę”, sposób, który pozwoli osiągnąć granice wytrzymałości i przejąć kontrolę nad swoim zachowaniem.

Nie obwiniajmy się ani nie przesadzajmy z oczekiwaniami, jakie stawiamy sobie i swojemu dziecku. Nie obwiniajmy dziecka, tylko, dlatego, że nie zawsze spełnia ono nasze oczekiwania.

Goethe powiedział: „ Nie możemy kształtować naszych dzieci, tylko według naszych pragnień. Musimy je mieć i kochać takimi, jakimi Bóg nam je dał”

 

Mając świadomość, jakie szkody mogą wywołać częste krzyki na mózg małego dziecka, jesteśmy odpowiedzialni za szukanie i wprowadzanie innych metod przekazywania informacji bez narażania zdrowia psychicznego naszych dzieci.

Zbliża się Dzień Dziecka, na dodatek będzie to sobota – dzień wolny od pracy, może to dobry moment, żeby wypróbować, poćwiczyć inne formy przekazywania informacji dla naszych dzieci.

Może to być świetny test, przekonamy się czy i jak to działa, nie tylko na dzieci ale również na nas samych – może naukowcy się mylą?