Coś dla serca

Sep 5, 2018 at 11:59 am

Sezon na BBQ dobiega końca. Czas na „naprawienie” tego, co „popsuliśmy” w naszym organizmie, przez kulinarną niepoprawność.

Co nam radzi prof. Gurewich?

 

Cebule!, która od 5000 lat była stosowana w leczeniu wszystkich możliwych schorzeń.

A jednak ani Komisja do Spraw Żywności i Leków, ani Amerykańskie Towarzystwo Medyczne nie zaliczają jej do środków nasercowych. Działanie cebuli nie bywa też głównym tematem obrad na kongresach kardiologicznych. Żeby rozwikłać te sprzeczności, prof. Victor Gurewich skorzystał z inspiracji, jaką podsunął mu jeden ze starych egipskich papirusów.

Prof. Gurewich z Uniwersytetu Tufts był zniechęcony oglądając wyniki krwi pacjentów, którzy przeszli atak serca. Wielu z nich miało skrajnie niski poziom cholesterolu HDL, tej dobrej frakcji, która chroni krew i naczynia, wiąże zły cholesterol i powoduje jego unieczynnienie w wątrobie. Pacjenci z wysokim poziomem cholesterolu HDL są jakby pod jego ochroną przed atakami serca. Niektórzy eksperci mówią, że cholesterol HDL jest najlepszym wskaźnikiem ryzyka ataku serca, zaś niski poziom tej frakcji sprzyja zachorowaniom na chorobę niedokrwienna ( wieńcową) serca.

Jednak podniesienie poziomu cholesterolu HDL u pacjentów z chorobami serca było trudne. Prof. Gurewich i jego personel nie mieli wiele szczęścia, ale w pewnym momencie jeden z jego pracowników, Polak, powiedział: „ Spróbujmy cebuli”. W Polsce naturalne sposoby leczenia są bardzo popularne, a ponadto przejrzał on doniesienia o stosowaniu cebuli w medycynie ludowej. Zalecano ją w pradawnych egipskich papirusach, a „skoro rady te przetrwały przez dwa tysiące lat, to musiały mieć jakąś wartość. Powiedzieliśmy, więc naszym pacjentom: będziemy wam podawać cebulę….”- mówi prof. Gurewich. Wiele wiodących kardiologów zaleca swym pacjentom spożywanie cebuli, ale prof. Gurewich miał do tego szczególne podstawy, gdyż wiedział dużo więcej o jej działaniu, będąc szefem laboratorium naczyniowego w szpitalu Św. Elżbiety w Bostonie. Ponadto stosowanie cebuli nie niesie ze sobą ryzyka działań ubocznych, jakie mają powszechnie stosowane leki. Jeśli więc cebula zadziała, będzie to bardzo korzystne, jeśli zaś nie zadziała, to przynajmniej nie zaszkodzi.

Pacjenci zaczęli wiec spożywać codziennie jedną surową cebulę średniej wielkości, później niektórzy woleli otrzymywać sok z cebuli w kapsułkach, ( dostępne w sklepach zielarskich i niektórych aptekach).

Zazwyczaj poziom cholesterolu we krwi szybko reaguje na leki i zmiany w diecie. A tu minął miesiąc, minął drugi….. Wielu pacjentów można by rzec, straciło serce ( do eksperymentu, oczywiście), gdy nagle przyszły z laboratorium wyniki potwierdzające istotny wzrost poziomu frakcji HDL. Potem przyszły jeszcze lepsze wyniki. „Mamy zaskakujące rezultaty”- stwierdził prof. Gurewich. W grupie 28 pacjentów, otrzymujących cebulę wszyscy mieli początkowo poziom cholesterolu, HDL poniżej 20%. Normą jest, co najmniej 25%. Terapia cebulowa spowodowała średni wzrost tej frakcji, do 30%, czyli większość pacjentów osiągnęła prawidłowy poziom cholesterolu HDL. Całkowity poziom cholesterolu nie zawsze ulegał obniżeniu, zmieniała się natomiast korzystnie wzajemna proporcja poszczególnych frakcji: rósł poziom dobrych, chroniących serce lipidów o wysokiej gęstości (HDL), spadał zaś poziom szkodliwych lipidów o niskiej gęstości (LDL). Można by rzec, że jakiś składnik cebuli włączał biologiczny przycisk wyzwalający produkcje większej ilości HDL.

Od początku stało się też jasne, że u części pacjentów poziom HDL rósł szybko, a inni, z niewiadomych przyczyn, nie reagowali prawie wcale. Jeden z pacjentów tej grupy doznał nawet ataku serca w okresie trwania badań, podczas gdy w pierwszej grupie cebula powodowała dwukrotny, a nawet trzykrotny wzrost poziomu HDL.

Oto historia pacjenta z grupy dobrze reagującej na cebul: miał on 30 lat, w rodzinie występowały choroby serca, zaś poziom cholesterolu HDL był u niego bardzo niski i wynosił 15%. Jedzenie cebuli spowodowało wzrost HDL do 30% i taki poziom utrzymywał się przez rok. Potem pacjent wyjechał w interesach do Meksyku, gdzie przestał jeść cebulę. Po powrocie zgłosił się na badania kontrolne: okazało się, że znowu ma 15% HDL, czyli tyle, ile miał zanim zaczął spożywać cebule. Gdy powrócił do terapii cebulowej, poziom HDL znowu wzrósł i utrzymywał się na prawidłowym poziomie tak długo, jak długo pacjent dostarczał swojemu organizmowi regularnych dawek cebuli.

Dla prof. Gurewicha ten cebulowy eksperyment stanowi niezwykły sukces. Cebulę włączył do rutynowego leczenia wszystkich swoich pacjentów. Wzrost poziomu HDL stwierdza się u 7—75% z nich. Obecnie wiadomo też, że pół surowej cebuli średniej wielkości ( ok. 50g) wykazuje już korzystne działanie.

Nadal pozostaje zupełną tajemnicą, w jaki sposób cebula skłania organizm do produkcji większej ilości cholesterolu HDL, i nadal zajmują się tym najtęższe umysły w laboratoriach farmaceutycznych.

„ Nie wiemy wystarczająco o syntezie cholesterolu HDL, by zorientować się, jaki mechanizm może tu wchodzić w grę”- mówi prof. Gurewich.

W swym laboratorium naczyniowym podjął walkę o zidentyfikowanie naturalnej substancji chemicznej powodującej to cudowne zjawisko. On i jego laboranci zidentyfikowali 150 składników cebuli, ale, jak mówi prof. Gurewich: „Nadal nie wiemy, który z nich powoduje wzrost poziomu cholesterolu HDL”.

Coś już jednak wiadomo o cechach tej substancji. Ogrzewanie niszczy jej aktywność: wzrost poziomu HDL jest największy przy stosowaniu cebuli surowej a cebula gotowana działała bardzo słabo. Rozgotowana i pozbawiona ostrego smaku cebula praktycznie nie działa wcale. Zatem jest to jedna z substancji nadający cebuli jej ostry smak. Najlepsze efekty daje jedzenie najostrzejszej, białej, cebuli, a odmiany łagodne działają słabiej.

Na tym jednak nie kończy się opowieść o cebuli. Prof. Gurewich twierdzi, że cebula zawiera żywy kompleks składników biochemicznych działających leczniczo na układ krążenia. Pomagają one w obniżaniu ciśnienia tętniczego krwi i działają przeciwkrzepliwie: podobnie jak grzyby mun zawierają adenozynę i być może inne substancje zapobiegające nadmiernemu zlepianiu się płytek krwi. Cebula ma również korzystny wpływ na rozpuszczanie zakrzepów, czyli jej zapobieganie zakrzepom i zatorom jest wielotorowe. Według prof. Gurewicha te właściwości cebuli nie zostają unieczynnione przy gotowaniu, zatem warto ją jeść w rożnych postaciach.

Cebula, przeciwdziałając szkodliwym skutkom nadmiaru fibrynogenu ( jednego z czynników krzepnięcia), chroni jednocześnie naczynia krwionośne przed uszkodzeniami spowodowanymi zbyt wysoką zawartością tłuszczu w diecie.

Trzeba sobie uzmysłowić, że jedzenie tłustych posiłków powoduje, że krew staje się bardziej lepka, rośnie poziom sprzyjającego zakrzepom fibrynogenu i poziom cholesterolu, spada aktywność fibrynolityczna, szybciej tworzą się skrzepliny. W 1966 roku, naukowiec indyjski, dr N.N. Gupta ze Szkoły Medycznej w Lucknow, jako pierwszy zwrócił uwagę na fakt, że cebula może przeciwdziałać niektórym szkodliwym zjawiskom zachodzącym we krwi przed bardzo tłustym i wysokocholesterolowym posiłkiem( 90% stanowiły masło, śmietana, jajka) i kilka godzin po nim. Następnie dodał do tych posiłków około 60 g smażonej cebuli i nadal pobierał próbki krwi. Cebula okazała się wspaniałym antidotum. Nie tylko powodowała spadek poziomu cholesterolu, ale także zapobiegała powodowanym przez tłuszcz szkodom: zmniejszała lepkość płytek i poziom fibrynogenu we krwi. Stwierdzono też wzrost aktywności układu fibrynolizy ( rozpuszczania skrzepów).

Cala seria późniejszych badań wykazała, że cebula gotowana, surowa, smażona, a nawet suszona działa w sposób opisany powyżej. Okazuje się wiec, że uwieńczenie bulki z hamburgerem plasterkiem cebuli albo usmażenie kilku cebul do tłustego steku ma korzystne znaczenie dla zdrowia.

Oczywiście naukowcy ciągle poszukują aktywnych składników cebuli i jej bliskiego kuzyna czosnku. Niektóre już zostały zidentyfikowane. W 1975 roku grupa brytyjskich kardiologów i biochemików z Uniwersytetu Newcastle wyizolowała kilka substancji chemicznych, które pomagały w rozpuszczaniu zakrzepów. Działanie jednej z nich, wonnej cykloalliiny, potwierdzili w badaniach przeprowadzonych wśród ludzi.

W tym samym czasie naukowcy śledzili mechanizmy działania cebuli, które powodowały zmniejszenie lepkości płytek krwi. Wracamy, więc do grupy badaczy z Uniwersytetu Jerzego Waszyngtona, którzy wykryli, że to adenozyna jest składnikiem czynnym grzyba mun. Należy pamiętać, że Szkoła Medyczna Jerzego Waszyngtona jest głównym ośrodkiem badań nad najbardziej niezwykłymi czynnikami biologicznymi: prostaglandynami. Odkryte po raz pierwszy w 1930 roku w gruczole krokowym, ( czyli w prostacie; stąd ich nazwa) są hormonami o rozlicznych działaniach. Występują w tkankach w bardzo małych stężeniach, dlatego też czekały na dokładniejsze rozpracowanie przez ponad trzydzieści lat.

Prostaglandyny cechuje różnorodne działanie na rozliczne funkcje organizmu. Zawiadują one licznymi przemianami biochemicznymi, mają, więc wpływ na życie komórek. Są zewnątrz- i wewnątrzkomórkowymi przekaźnikami przenoszącymi różne polecenia, powodują wiec uwalnianie jednych substancji, a hamowanie innych. Możliwość wpływania na prostaglandyny ma olbrzymie znaczenie dla organizmu. Dla przykładu: po wiekach nieświadomości naukowcy wraz z nadejściem badań nad prostaglandynami odkryli zasady działania aspiryny. Hamuje ona wydzielanie z komórek poszczególnych typów prostaglandyn, które wyzwalają procesy zapalne, ból i agregacje (zlepianie się) płytek krwi. Aspiryna, blokując wytwarzanie prostaglandyn i pokrewnego im trombosanu, hamuje te procesy, działając przeciwzapalnie, przeciwbólowo i przeciwkrzepliwie. Dzięki działaniu przeciwkrzepliwemu zmniejsza tez ryzyko powstawania udarów mózgu i zawałów serca. Składniki zawarte w cebuli mają działanie aspirynopodobne.

To właśnie odkryła grupa naukowców z Uniwersytetu Jerzego Waszyngtona: doktorzy Jack Y. Vanderhoek, Amar N. Makheja i John Martin Bailey. Dr Bailey opowiada, jak do tego doszło: ”Przejrzeliśmy dotychczasowe doniesienia, że cebula i czosnek zapobiegają zakrzepom i zatorom. Ponieważ zajmujemy się wpływem prostaglandyn na zlepianie się płytek krwi, pomyśleliśmy, że warto sprawdzić, czy wyciągi z cebuli i czosnku nie wpływają jakoś na płytki krwi poprzez układ prostaglandyn i trombosanu. Okazało się, że działają.”

Naukowcy, drążąc temat w celu poznania procesów biochemicznych, odkryli, że to olejki eteryczne czosnku i cebuli hamują wytwarzanie prostaglandyn poprzez blokowanie enzymów biorących udział w tej syntezie. To zaś wyjaśnia sposób, w jaki cebula może ochraniać serce i naczynia poprzez swe działanie przeciwkrzepliwe.

Nic wiec dziwnego, że we Francji było niegdyś popularne karmienie koni cebulą w przypadkach zmian zakrzepowych w koniczynach. Bardzo jednak dziwne, że podobna praktyka nie była powszechna u ludzi, którzy umierali masowo z powodu schorzeń układu krążenia. Niekonwencjonalne doświadczenie prof., Gurewicha i inne intensywne badania nadal nad działaniem cebuli i czosnku prowadzone w wielu krajach wykazują, że pokarmy te mogłyby działać tam, gdzie zawodzą klasyczne leki. Jak twierdzi prof. Gurewich, cebula jest działającym wielokierunkowo preparatem nasercowym, potwierdzającym, że dawne zalecenia jedzenia cebuli były czymś więcej niż przepisem kulinarnym.