Działkomania

Aug 29, 2018 at 9:01 am

„Najlepszym wiosennym lekarstwem jest – działka.

Działka nam zdrowie wprowadza do ciałka,

Gdy w łapki się chwyci szpadelek lub grabki,

Znikają bronchity, katary i sapki” – pisał Ludwik Jerzy Kern

 

Już od dłuższego czasu, nosiłam się z zamiarem poruszenia tematu „ogródki działkowe”.

Informacja w ostatnim wydaniu, o uprawie pomidorów w dziurze na jezdni, zadecydowała, że już czas. Większość czytelników, zapewne wie, o czym mowa, może pamiętają,

„Zakładowe Ogródki Działkowe”, z biegiem czasu powstały tzw. „Spółdzielnie Działkowe”. Dzisiaj w Polsce, co dziesiąta rodzina, mieszkająca w mieście, relaks i spokój, odnajduje na działce przy uprawie warzyw, kwiatów, krzewów i drzew owocowych, wspólnym grillowaniu i spotkań towarzyskich. Posiadacze działek, wymieniają się swoimi radami:, kiedy najlepiej sadzić, siać, czym nawozić, jak przyciąć? Nawiązują się przez to nowe znajomości, uczucie samotności przestaje dokuczać.

Ogródki działkowe, maja długą historie i tradycje, dzięki czemu mieszkańcy miast, zarówno starsi (emeryci) – odnajdują swoje „miejsce na ziemi” i młodzi, dla których działka jest oazą spokoju, gdzie zapewne, nie jeden deweloper, postawiłby osiedle i nie jedna firma zagraniczna, postawiłaby tam kolejny hiper market. Posiadanie ogródka działkowego, ma wiele korzyści, lecz niedostrzeganych często lub wcale, przez władze miast.

Na przełomie XIX i XX wieku, doszło do rewolucji, w planowaniu u zakładaniu miejskich zieleni, co stanowiło idealne polaczenie miasta i wsi. „Kąpiele słoneczne” – to nazwa pierwszego ogrodu, który powstał w Grudziądzu w 1899 roku i istnieje do dziś. Nazwa ogrodu, kryje w sobie metody lecznicze, propagowane przez jego założyciela – dr. Jana Jalkowskiego. Nie udało mi się znaleźć, może jeszcze nikt nie przeprowadzał, badań:, jakie korzyści finansowe może mieć państwo w wydawaniu na opiekę zdrowotną, jeżeli ludzie na emeryturze, i nie tylko, mogliby stosować profilaktykę, posiadając takie ogródki. Zajęcie na takiej działce, jest, praktycznie od marca do listopada, czyli 9 m-cy z 12, wtedy nie ma czasu na myślenie, że coś boli, że jest się niepotrzebnym, że już nic nas nie czeka. Zapewne, byłoby mniej wizyt u lekarza, mniej depresji, mniej poczucia osamotnienia. Ludzie posiadający działki, odzyskują, zdrowie, siły i witalność. Działki są w różnych odległościach od miejsc zamieszkania, jedni mogą pójść na pieszo, inni pojadą rowerem – ruch na świeżym powietrzu!

Oczywiście, każdy uprawia swoją działkę na miarę sił i możliwości czasowych. Jedni mają dużo warzyw, inni, większość działki przeznaczają na trawnik obsadzony rożnymi kwiatami – rekreacyjnie. Tak właśnie traktuje swoją działkę, muzyk i tekściarz – Piotr Szmidt, który, w jednym ze swoich utworów, „Będę na działce”, wyraził, jak wspaniale odnajduje się, na łonie natury w swoim „zielonym królestwie” W jednym z wywiadów mówi: „ potrzebuje poleżeć trochę na ziemi, powdychać to powietrze gruntowe, tak właśnie rozumiem obcowanie z przyrodą: przez dotyk i zapach. Nabieram tam skupienia, siedzę przy świecach, notuje i czytam”

Posiadanie działki, to również aspekt społeczny. Ludzie odnajdują swoja przynależność, powstaje nowy styl życia towarzyskiego, przyjemniejszy. Przyjacielskie spotkania na działce, wspólne grillowanie czy gra w karty, jednym słowem: bardzo przyjemne spędzanie czasu, którego ludzie na emeryturze maja dużo, za dużo i nie mając zajęcia, popadają w choroby.

Już w latach 90 tych, aspekty zdrowotne i społeczne, przeświecały organizatorom „ogrodów”, którzy stawiali na pierwszym miejscu, korzyści dla najuboższych. Praca na świeżym powietrzu, miała chronić robotnika przed gruźlicą i alkoholizmem. Wielki orędownik robotniczego ogrodnictwa – Edmund Jankowski, tak pisał w 1909 roku w swoim piśmie „Ogrodnik polski”

„Idzie to, bowiem o to, żeby robotnikowi dać możność, cieszenia się nie tylko świeżym powietrzem, ale też i uczuciem, że i on coś na własność posiada; dodać zdrowia jemu i rodzinie”

Korzyści dla najuboższych – mniej zamożnych, dla tych, którzy nie posiadają cottage ani domu, na tyłach, którego, mogą przeznaczyć cześć na, tzw. warzywnik. Dziełek potrzebują ludzie mieszkający w blokach w miastach. Pisze cały czas o ogródkach działkowych w Polsce. Niektórzy twierdzą, że to taki postkomunistyczne zjawisko – to nie prawda. Najbardziej rozwinięte, popularne i wciąż rozwijajcie się, organizowanie ogrodów działkowych jest w Anglii, ale nie tylko. Czechy, Niemcy, Austria, Ukraina, Rosja, Francja, Szwecja, Dania, Norwegia i wiele innych. Wszystkie te kraje mają tradycję ogrodów działkowych, która sięga poprzednich stuleci. Amerykanie też mają ogródki działkowe i Canada też!

Jestem szczęśliwą posiadaczką takiej „działki” od 4 lat. Co prawda, wielkość, przypomina mi piaskownice moich dzieci – 2m x 1,60m, obita deskami. To prawda, odczuwam niedosyt, chciałoby się posadzić, posiać więcej, ale i tak jestem szczęśliwa. Już od wczesnej wiosny mam swój: szczypiorek, pietruszkę, miętę, czosnek, a przez całe lato: pomidory, ogórki, wszystkie zioła ( bez skojarzeń proszę), tylko te dozwoloneJ Jarmuż świeży zrywam do pierwszych przymrozków. Niestety, nie są to ilości, które pozwoliłby na zrobienie dużych zapasów na zimę, ale przynajmniej przez lato ma wszystko ze swojej działki. Zaczęłam tez sadzić krzewy: czarną i czerwoną porzeczkę, agrest, maliny, a w tym roku, dzięki dobrym ludziom, posadzę tez aronie.

Tych krzewów, nie można sadzić na działkach, wykorzystuje wiec miejsca wzdłuż ogrodzenia.

No właśnie, co to za działki? Jest to, nie duża, ogrodzona powierzchnia, na której jest wydzielone 11 małych działek i kilka mniejszych do celów szkoleniowych – raz w tygodniu, przychodzą grupy ochotników, którzy chcą się nauczyć uprawy warzyw. Mamy tam jedną, tzw. altankę, poza ogrodzeniem, gdzie znajduje się wszystko, co potrzebne jest do pracy na działce: szpadle, motyki, grabki, konewki, taczki, wąż do napełniania beczek wodą. To wszystko zapewnia zarządca, najczęściej jest to Community Centre. Roczna oplata wynosi 50$. Na wiosnę, przywożą kompost, który możemy używać na swoje „działki”, wióry, do obsypania wokół „działki”, żeby chwasty nie rosły. Latem, co tydzień, jest koszona trawa i wszystkie chwasty, które rosną miedzy tymi „działkami” Jest super! Ale wszystko to nic, w porównaniu z potrzebami. Za każdym razem, kiedy jestem na tym ogrodzie, podchodzi po kilka osób i pyta, jak można dostać tak „działkę”? Trzeba zadzwonić i zapisać się na listę oczekujących, na dzisiaj jest tam 32 osoby, działek tylko 11 i wszyscy użytkują. Dopiero jak ktoś zrezygnuje, wówczas może być przydzielona dla następnej osoby.

Ta ilość osób, zainteresowanych posiadaniem takiej działki, dowodzi, że jest potrzeba zainteresowaniem się tym tematem przez władze miasta, potrzeba rozwoju tego typu ogrodów. Mam jeszcze „chwile” do emerytury i mam nadzieje, że do tej pory, miasto Mississauga, zadba o stworzenie, prawdziwych ogrodów działkowych. Takich, na której każdy mógłby postawić altankę, urządzić ja na „mini mieszkanie”, gdzie można skryć się przed deszczem czy upałem, spędzić cały dzień, każdy weekend, bez konieczności wyjeżdżania daleko za miasto. Działkę, na której można rozłożyć basen dla dzieci, postawić huśtawkę i wspólnie korzystać z natury.

Może nasi radni podejmą temat? Zyskaliby na tym wszyscy, i miasto i ludzie. Wierze, że to nie zostanie, tylko, w sferze marzeń.