Niezbędne do życia

Jan 10, 2018 at 1:19 pm

Ciało ludzkie składa się z trylionów komórek. Każda z tych komórek potrzebuje ciągłego dostępu tlenu, aby żyć. Bez tlenu przeżyjemy tylko kilka minut. Po tym, jak wdychamy powietrze do płuc, czerwone krwinki zbierają tlen i transportują go do całego ciała. Komórki używają tlenu do produkcji energii w procesie zwanym metabolizmem. Świeże powietrze jest, zatem niezbędne dla naszego zdrowia i samopoczucia.

Przy każdym wydechu wydalamy toksyny z organizmu. Są to produkty uboczne metabolizmu, który odbywa się cały czas w komórkach. Jeśli ciągle wdychamy stare, stęchłe powietrze, pozbawiamy nasze komórki, tego, czego najbardziej potrzebują, co działa bardzo negatywnie na nasz organizm. Dlatego ważne jest, by zastąpić zastałe powietrze świeżym.

Stały dostęp do świeżego powietrza jest ważny, gdyż oznacza to stały dostęp tlenu dla mózgu i każdej innej komórki ciała. Jeśli przez długi czas przebywamy w zamkniętym pomieszczeniu, wdychamy ciągle to samo powietrze. Zawartość tlenu w takim zużytym powietrzu jest z każdym wydechem coraz mniejsza, gdyż wydalamy dwutlenek węgla i inne toksyny. Wdychanie zastałego powietrza nie dostarczy organizmowi tyle tlenu, ile potrzebuje do poprawnego funkcjonowania.

Świeże powietrze pełne jest jonów ujemnych i tlenu, a także wolne jest od zanieczyszczeń. Atomy tlenu mają ładunek ujemny, a cząsteczki dwutlenku węgla mają ładunek dodatni. Z tego powodu im więcej tlenu, tym powietrze jest bardziej ujemnie naładowane (ma więcej jonów ujemnych) niż powietrze pełne wydychanego dwutlenku węgla. Świeże powietrze najłatwiej znaleźć oczywiście na łonie natury, czyli tam gdzie jest produkowane (rośliny produkują tlen w procesie fotosyntezy).

W jakich miejscach, najlepiej zaopatrywać nasz organizm w świeże powietrze?

- wśród drzew, zarośli i innych roślin

- w pobliżu płynącej (niestojącej) wody – jezior, rzek, wodospadów, oceanów, na plaży

- w słońcu

- po burzy – zwrócili Państwo uwagę jak rześkie jest powietrze po deszczu?

Jeżeli coś nam dolega, albo jesteśmy w trakcie rekonwalescencji, to świeże powietrze jest tym bardziej niezbędne. Kiedy organizm jest w trakcie „naprawiania się” – zdrowienia, gojenia – wydychamy jeszcze więcej toksyn niż zazwyczaj. Tym ważniejsze jest, by nie wdychać takiego toksycznego powietrza ponownie. W takiej sytuacji najlepiej jak najwięcej przebywać na dworze i jak najczęściej wietrzyć pomieszczenia, a nie polegać na wentylacji w budynku. W zimie nie bardzo nam się pewnie chce otwierać okna, kiedy na zewnątrz trzaska mróz. Praktyczna rada – otwarcie okna na oścież na minutę jest bardziej efektywne niż pozostawienie okna uchylonego na dłużej. Zimno będzie tylko przez minutę, ale za to szybko wymienimy powietrze w pomieszczeniu. Natomiast, kiedy świeże powietrze będzie się tylko sączyło przez szparę w oknie, marne będą efekty wietrzenia, a zimno będzie trudno wytrzymać.

Oto lista tylko kilku z wielu korzystnych dla zdrowia ról świeżego powietrza:

- pomaga zwiększyć tempo wzrostu roślin i zwierząt

- pomaga płucom rozszerzać się bardziej, dzięki czemu płuca się oczyszczają

- pomaga poprawić tętno, ciśnienie krwi, przyspiesza metabolizm

- pomaga wzmocnić układ odpornościowy – biała krwinki potrzebują więcej tlenu, kiedy walczą z zarazkami – im świeższe powietrze, tym silniej działają

- koi nerwy – orzeźwia i relaksuje

- pobudza apetyt i pomaga lepiej trawić. Właśnie, dlatego zaleca się spacer po posiłku zamiast leżenia brzuchem do góry J

- pomaga lepiej spać w nocy.

- pomaga oczyścić umysł, poprawia koncentrację i zdolność jasnego myślenia

- zmienia poziom serotoniny w mózgu, co poprawia nastrój i daje poczucie radości i spokoju

- pomaga organizmowi pozbyć się toksyn

- dostarcza odpowiednią ilość

- zabija bakterie i wirusy w powietrzu ze względu na dużą zawartość tlenu (wiele bakterii jest beztlenowych) – zanieczyszczone powietrze tego nie zrobi

 

Jak zapewnić sobie zdrową dawkę świeżego powietrza? Oto kilka prostych rad, które mogą nam pomóc oddychać pełną piersią:

- na przerwie w pracy wyjdź na zewnątrz i powoli weź kilka głębokich wdechów – to pozwoli pozbyć się uczucia zmęczenia i ociężałości, a doda energii i koncentracji.

- otwieraj okna regularnie i wietrz mieszkanie lub dom najczęściej, jak możesz. Jeżeli w twoim miejscu zamieszkania ogłoszono ostrzeżenie przed smogiem, poczekaj do wieczora lub na ranem, kiedy powietrze jest o wiele mniej zanieczyszczone.

- jeśli możesz, śpij przy otwartym oknie. Możesz także zostawiać drzwi sypialni otwarte na noc, by zapewnić przepływ powietrza.

- nie pal w domu i nie pozwalaj rodzinie i gościom tego robić. Nawet bierne palenie to wdychanie mnóstwa szkodliwych toksyn.

- unikaj wdychania spalin samochodowych. Nie pozwalaj, by ktoś zostawiał samochód z włączonym silnikiem w pobliżu twoich okien albo w twoim garażu.

- staraj się nie przebywać w dusznych pomieszczeniach zbyt długo.

- upewnij się, że suszarka do prania, kuchenka, grzejniki lub kominek mają odpowiednią wentylację.

- pamiętaj, by regularnie czyścić klimatyzację i ogrzewanie, przewody wentylacyjne i filtry w piecu grzewczym.

- codziennie zrób kilka ćwiczeń z głębokim oddychaniem. Włącz je do codziennych zajęć.

- codziennie ćwicz. Jeśli możesz, najlepiej na dworze. Ćwiczenia fizyczne poprawiają obieg krwi i dotleniają organizm.

- pamiętaj o postawie – staraj się siedzieć i stać prosto, by płuca były rozszerzone, a nieściśnięte w zgarbionej klatce piersiowej. To pozwoli im pobrać więcej tlenu.

- noś luźne, wygodne ubrania, które pozwolą ci oddychać głęboko i swobodnie bez uciskania. Staraj się unikać ubrań ciasnych w okolicach klatki piersiowej i brzucha.

- unikaj odświeżaczy powietrza i innych sztucznych zapachów w domu. Jeśli potrzebujesz zapachów, używaj olejków eterycznych. Możesz też robić kompozycje zapachowe z cynamonu i goździka moczonego w wodzie.

- hoduj rośliny w domu i w pracy, aby polepszyć jakość powietrza. Rośliny produkują tlen i pochłaniają dwutlenek węgla z powietrza. Niektóre rośliny potrafią nawet zużywać toksyczne zanieczyszczenia z powietrza.

Wrogiem naszego organizmu, a szczególnie płuc jest element kurz. Zbiera się na każdej powierzchni. Kiedy próbujemy się go pozbyć, wiruje dookoła i dostaje się do naszego układu oddechowego przez usta i nos. Kolejny wróg to opary, które powstają podczas procesu gotowania, a najbardziej niebezpieczne to te, które są wynikiem przypalenia potrawy.

Różne firmy próbują sprzedawać nam różne odświeżacze powietrza do domu, do biura, do toalety – a te pachnące chemikalia tylko dokładają się do zanieczyszczeń, jakie musimy wdychać codziennie w czterech ścianach. Nic nie zastąpi świeżego powietrza na dworze.

Wiemy już, że świeże powietrze oczyszcza płuca. Podczas głębokiego wdychania świeżego powietrza, najpierw może nas złapać kaszel, ponieważ płuca pozbywają się zanieczyszczeń, które wdychamy na bieżąco. Ale po chwili zaczniemy oddychać głębiej i głębiej, dostarczając komórkom więcej tlenu. Więcej tlenu w mózgu oznacza większą jasność myślenia, gdyż mózg potrzebuje 20% tlenu z organizmu, by funkcjonować poprawnie. Będzie nam się myślało lepiej.

Świeżego powietrza nie znajdziemy jednak wszędzie na zewnątrz. W wielkich miastach, gdzie fabryki pracują całą dobę, emitując dym i inne zanieczyszczenia, dlatego świeżego powietrza jest, jak na lekarstwo. „Miastowym”, więc najlepiej zrobi wyjazd gdzieś na łono natury – na wieś, na cottage, w góry.

Niedawno ludzie zaczęli badać związek pomiędzy przyrodą a leczeniem. Szpitale i sanatoria zakładają ogrody terapeutyczne – miejsca, gdzie pacjenci mogą przechodzić rehabilitację w kontakcie z naturą. Okazuje się, że samo patrzenie na zieleń, na żywe rośliny może redukować stres, obniżać ciśnienie krwi i wprawiać ludzi w dobry nastrój. A wszystko to ma wielki pozytywny wpływ na powrót do zdrowia, gojenie się ran, poprawę stanu psychicznego pacjenta. Badania dowodzą, że pacjenci, którzy podczas pobytu w szpitalu mieli z okna widok na drzewa wracali do zdrowia szybciej niż ci, którzy mogli patrzeć tylko na inne budynki albo na niebo. Obcowanie z zielenią daje człowiekowi poczucie spokoju i wyciszenia, co pomaga w rekonwalescencji.

 

Co równie ważne, świeże powietrze kojarzy nam się z ruchem, i nie bez powodu. Każdy, kto spędził kiedyś trochę czasu na zewnątrz podczas rześkiego jesiennego dnia, albo chłodnego letniego poranka, wie, jak to znakomicie orzeźwia. Im więcej czasu spędzamy na dworze, tym bardziej energiczni się czujemy, co znów sprawia, że chce się nam wyjść na dwór i ruszać się jeszcze więcej. To takie pozytywne błędne koło!

Oczywiście, powietrze w mieście może być ciężko zanieczyszczone, co może przynieść więcej szkody niż pożytku. Szczególnie, jeśli ktoś cierpi na astmę albo inne przypadłości układu oddechowego, wdychanie powietrza na zewnątrz, kiedy nad miastem unosi się smog, może być nieprzyjemnym doświadczeniem. Niektóre miasta, jak na przykład Los Angeles, wydają nawet ostrzeżenia o jakości powietrza każdego dnia, właśnie z tego powodu. Jeśli czujemy, że powietrze za oknem nie jest łatwe do wdychania, najlepiej wybrać się na wycieczkę do lasu albo na wieś.

Dodatkową korzyścią z przebywania na zewnątrz jest słońce. Promienie słoneczne z jednej strony mogą szkodzić i postarzać naszą skórę, ale z drugiej pobudzają produkcję witaminy D, której wielu z nas ma niedobór właśnie z powodu ciągłego zamknięcia w czterech ścianach domów, szkół i miejsc pracy. Aby zapewnić sobie wystarczającą dawkę witaminy D, – ale jednocześnie chroniąc skórę – smarujmy się cienką warstwą kremu do opalania z filtrem, kiedy wychodzimy z domu na dłużej. Filtr zaczyna działać po około piętnastu minutach, a to wystarczająco dużo czasu dla skóry, by wchłonęła tyle słońca, by wyprodukować witaminę D.

To prawie niemożliwe, by czuć się sennym i ociężałym, kiedy delikatna bryza łaskocze po plecach. Nawet zima może być orzeźwiająca i pobudzająca, jeśli ubierzemy się odpowiednio ciepło na chłodniejszą pogodę. Więc na co czekać? Tak jak zawsze powtarzała mama, najwyższy czas wyjść trochę na dwór, powdychać świeżego powietrza!

„Moglibyśmy więcej ćwiczyć i spędzać więcej wolnego czasu na łonie natury, gdyż udowodnione są tego korzystne skutki” – mówi dr Frances Kuo, dyrektor Laboratorium Krajobrazu i Zdrowia Ludzkiego przy Uniwersytecie Illinois. Według jednego z badań, nawet na najprostszych osiedlach w Chicago, dodanie kilku drzew i krzewów oraz stworzenie niewielkiego skwerku trawy, przyniosło oczekiwane rezultaty. Ludzie chętniej zaczęli wychodzić z domu. Zaczęły się tworzyć grupy towarzyskie, każda z nich znalazła odpowiednie zajęcie – gra w karty na świeżym powietrzu, rozmowy i dyskusje, pikniki i inne. Generalnie zauważono, jakby ożywienie ludzi zamieszkujących to osiedle. Jeszcze jedna ciekawostka, która była efektem tych zmian, otóż przez okres 2 lat – ( czas, przez który obserwowano tych mieszkańców), częstotliwość wizyt u lekarzy rodzinnych zmniejszyła się o prawie 40%.