Regeneracja organizmu

Sep 3, 2014 at 10:08 am

„Zużycie, upływ czasu, stres, obciążenie fizyczne, żeby zwalczyć te wszystkie zagrożenia, ciało musi się nieustannie sie naprawić”- tak twierdzi doktor nauk medycznych Piotr Miśkiewicz. I chyba ma rację! Jakie jeszcze informacje ma nam do przekazania dr Piotr Miśkiewicz?

Lekarze uważają, że złożony system regeneracji komórek, jest najważniejszą siłą samoleczenia, dużo istotniejsza niż układ odpornościowy.

Przesłanie naukowców brzmi: nasz organizm nie będzie chorował, dopóki będzie się efektywnie odnawiał. A moc samoleczenia, każdy może wspomagać – albo SABOTOWAĆ!

„Czy pan wie, ile tak naprawdę ma pan lat?” – cytolog Jonas Frisen z Instytutu Karolinska w Sztokholmie, chętnie stawia to pytanie. Każdy, kto poda swój wiek, wysłucha krótkiego wykładu na temat starzenia się komórek i zdolności regeneracji tkanek. Dowie się wówczas, na przykład, że roczna produkcja komórek wątrobowych, wystarczyłaby do budowy 18 takiego rodzaju organów. Albo, że nasz organizm w ciągu jednego roku, wytwarza wystarczająco dużo komórek, aby powstało 200 odźwierników żołądka, 8 tchawic lub 6 pęcherzy moczowych. Ale po co to wszystko, skoro potrzebujemy tylko jednej wątroby i jednego pęcherza?

Odpowiedź jest oczywista: to samodnawianie. Tutaj kryje się prawdziwy sekret tkwiącej w nas mocy. Przekonanie, że o zdolności samoleczenia decyduje tylko układ odpornościowy, który aktywuje się zawsze wtedy, gdy pojawia się choroba, dawno przeszło do lamusa. Samoleczenie rozpoczyna się wcześniej, przebiega w dzień i w nocy, nieprzerwanie, w każdej części ludzkiego ciała. To ciągła wojna, którą nasz organizm toczy nieustannie – przeciwko zewnętrznym wrogom oraz zagrażającemu od wewnątrz rozpadowi komórek. Pokój? – nie istnieje. Zwycięstwa? – są konieczne. Praktycznie żadna bitwa nie może być przegrana, gdyż wtedy będzie groziła ostateczną porażką.

Tu się nasuwa pytanie – co to konkretnie oznacza?

W każdej sekundzie nasz organizm, przeprowadzając bieżące naprawy, zwalcza wszystko to, co grozi zniszczeniem jego naturalnej równowagi: stres, zużycie, wysiłek, brak ruchu, złe odżywianie.

Wiele, bardzo skomplikowanych cykli obumierania i regenerowania się komórek sprawia, że zjawiska te mają na nas wpływ w niewielkim stopniu.

Liczne badania potwierdzają, że to siła somoregeneracji sprawia, iż przez dziesiątki lat, udaje się nam omijać „szerokim łukiem” choroby i śmierć.

Dr Miśkiewicz proponuje ograniczyć się do kilku tylko danych liczbowych, które pomogą nam zrozumieć niesamowity mechanizm funkcjonowania naszego organizmu.

I tak, co sekundę obumiera do 50 milionów komórek. Ta liczba robi wrażenie – przeraża, ale to tyle co nic, jeśli wziąć pod uwagę, że człowiek składa się z 60-90 bilionów komórek. A każda obumierająca komórka, w zasadzie natychmiast jest zastępowana nową. W naszym organizmie znajduje się 220 typów komórek o rozmaitym okresie żywotności. Obowiązuje w nim dość oczywista zasada: tam gdzie obciążenie jest duże, dochodzi też do dużego zużycia. Nie ma zatem wątpliwości, dlaczego nasz główny narząd wewnętrzny, usuwający toksyny z organizmu – wątroba – w ciągu roku odnawia się całkowicie, nawet 18 razy. Jasne staje się również, że 200 odźwierników (cześć żołądka łącząca się z dwunastnicą), potrzebujemy dlatego, gdyż ten rodzaj tkanki, cały czas jest ekstremalnie narażony na działanie kwasu żołądkowego.

Wyłania się z tego zdumiewający obraz człowieka jako genialnej konstrukcji biologicznej – średni wiek komórek pięćdziesięciolatka, to zaledwie 10 lat. To, że człowiek w tym wieku pod względem witalności, wytrzymałości, itd., nie ma młodego i jędrnego ciała dziesięciolatka, spowodowane jest faktem, że zdolność regeneracji komórek, zostaje wprawdzie zachowana aż do śmierci, ale maleje w miarę upływu czasu.

Można by również powiedzieć: to, co przeżywamy we własnym ciele jako proces starzenia się, to nic innego, jak osłabienie zdolności regeneracji tkanek. Jak wyżej wspomniano, prawdą jest, że każda umierająca komórka jest natychmiast zastępowana inną. Z wiekiem jednak, całkowita liczba komórek maleje. Tkanka staje się mniej jednolita. Uwidacznia się to mocno na skórze – mimo, że w dalszym ciągu, skałda się ona z nowopowstałych komórek, pojawiają się na niej zmarszczki i staje się bardziej wiotka.

Dzieje się tak, ponieważ powłoka ciała składa  się z mniejszej liczby komórek niż w młodości. Mniej więcej do 30 roku życia, zużycie i naprawy równoważą się, potem system staje się niestabilny. Więcej komórek obumiera niż powstaje – organizm się starzeje.

Jasne staje się więc, że to mechanizm regeneracji wpływa na procesy starzenia się, samoleczenia i samozapobiegania chorobom. W tym przypadku, dobra wiadomość, jest zarazem tą złą: jesteśmy w stanie wpływać na naszą zdolność samonaprawiania, i to zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Co zatem możemy zrobić, żeby wykorzystać jak najlepiej tę szansę?

Zacznijmy od ćwiczeń, czyli więcej ruchu. Elementarną wiedzą, na której opiera się każdy trening mięśni jest to, że komórki mięśniowe na skutek obciążenia częściej się dzielą. W trakcie treningów, nikt nie poświęca temu uwagi. Niemniej jednak, odgrywa on ważną rolę, a zarazem bardzo złożoną rolę w przypadku pytania o to, jak młode i wytrzymałe mogą być mięśnie. Jeśli zabraknie dostatecznie długiej fazy odpoczynku, która w sytuacji idealnej, składa się co najmniej z 7 godzin snu, wtedy nawet najlepszy trening nie przyniesie efektów. Dr Lutz Anderhold, który już 120 razy brał udział w maratonie, jest przekonany o tym, że drobne uszkodzenia w tkance mięśniowej, powstałe podczas treningu, zostałyby naprawione, gdyby zgadzał się bilans snu. Mięśnie bowiem są wtedy naprawiane, a co więcej: hormony wzrostu, które sprawiają, że włókna mięśniowe stają się grubsze i mocniejsze, uwalniane są wyłącznie w trakcie snu. Organizm zatem nie tylko przywraca poziom wyjściowy, ale tworzy mocniejsze struktury. Dzięki temu później jest lepiej przygotowany na kolejne obciążenia. Opisaną tutaj zasadę wzrostu wydajności eksperci nazywają: superkompensacja. Czy może ona funkcjonować także bez intensywnego treningu?

 

Odpowiedzi na to pytanie i wiele innych, dr Piotr Miśkiewicz, udzieli w następnym wydaniu.